Miasto krzyży czy dumna metropolia czyli o tym, jaka powinna być w przyszłości Warszawa. Rozmowa z prof. dr hab. Lechem Królikowskim

Miasto krzyży czy dumna metropolia czyli o tym, jaka powinna być w przyszłości Warszawa. Rozmowa z prof. dr hab. Lechem Królikowskim

Budując Warszawę, pamiętajmy o przeszłości, ale myślmy o przyszłości – mówi prof. dr hab. Lech Królikowski, varsavianista i samorządowiec, honorowy prezes Towarzystwa Przyjaciół Warszawy.

Związek Powstańców Warszawskich zaalarmował konserwatorów zabytków, że w sąsiedztwie Pasażu Simonsa, w miejscu gdzie mogą jeszcze znajdować się prochy powstańców, jest prowadzona inwestycja mieszkaniowa. Te podejrzenia były słuszne? Były całkowicie błędne. Od wojny minęło ponad 70 lat, ubywa świadków ówczesnych wydarzeń a ludzka pamięć jest zawodna. Stąd dochodzi do przekłamań. Kompleks magazynów Simonsa składał się z dwóch obiektów. Pierwszy, zbudowany na przełomie XIX i XX wieku, znajdował się na narożniku ulic Długiej i Nalewki, vis a vis frontu Arsenału. Drugi, znacznie większy, został wybudowany kilka lat później, bardziej w kierunku północnym, przy ul. Nalewki. W tej chwili jest to część Ogrodu Krasińskich. Obydwie części rozdzielała ul. Wyjazd. W 1939 r. starszy budynek został zbombardowany; w czasie okupacji jego ruiny rozebrano zaś teren splantowano. Druga część Pasażu, silniejsza konstrukcyjnie, była miejscem stacjonowania w czasie Powstania Warszawskiego Batalionu Chrobry I. W wyniku bombardowań większość powstańców zginęła pod ruinami budynku. Działka należąca do spółdzielni Dembud zajmuje szerokość ul. Wyjazd oraz fragment starszej części Pasażu. Na tej działce nie mogły być jakiekolwiek szczątki powstańców, bo w czasie Powstania był to pusty plac. Potwierdziły to wyniki badań archeologicznych. Również konserwator zabytków cofnął zamiar objęcia działki ochroną konserwatorską. Bywają też odwrotne sytuacje. Przez lata nie można się było doprosić objęcia Reduty Ordona odpowiednią ochroną należną miejscu symbolicznemu dla historii Polski. I chociaż archeolodzy stwierdzili, że na terenie Reduty nadal znajdują się szczątki ludzkie, to jeden z deweloperów zamierza zbudować tu osiedle.

 

Pana zdaniem, powodem protestów przeciwko inwestycji była tylko słabość ludzkiej pamięci? Tego nie wiem, ale przypomina mi się akcja protestacyjna przeciwko budowie Centrum Handlowego Arkadia przy Dworcu Gdańskim. Pewna organizacja ekologiczna hałasowała, że inwestycja jest z jakichś powodów niedopuszczalna. Ale gdy organizacja otrzymała od inwestora odpowiednią kwotę na cele statutowe, protest się zakończył. Nie chcę sugerować, że podobnie jest w przypadku tej inwestycji, zapewne powstańcy faktycznie nie pamiętają szczegółów z czasów Powstania. Jednak nie wszystkie protesty wypływają z szlachetnych pobudek.

 

Witold Romanowski, prezes spółdzielni Dembud, zarządził przeprowadzenie badań archeologicznych i je sfinansował, obiecał też zamieszczenie odpowiedniej tablicy pamiątkowej. Czy inni deweloperzy też tak postępują? Nie znam takiego przypadku, choć możliwe, że niektórzy deweloperzy mogli postępować podobnie. Natomiast pan Romanowski, który kieruje wielkim biznesem, od 30 lat jest też działaczem społecznym. Wielokrotnie upamiętniał elementy związane z historią Warszawy i Polski. W przypadku jego osoby nie powinniśmy mieć najmniejszych obaw, że dojdzie do niewłaściwego potraktowania miejsca związanego z tragicznymi wydarzeniami.

 

Wsłuchując się w niektóre głosy można dojść do wniosku, że w miejscach krwawych wydarzeń w ogóle nie powinno się niczego budować. Pana zdaniem, powstańcy którzy przelali krew za wolność woleliby, aby Warszawa była „miastem krzyży”, czy dumną metropolią pełną pięknych budynków? Bezpośrednio po wojnie do Warszawy powróciło sto tysięcy mieszkańców. I oni nie mieli takich wątpliwości. Natychmiast przystąpiono do grzebania zmarłych. I natychmiast podjęto dzieło odbudowy, również w rejonach tragicznych wydarzeń. Przecież na terenie Getta zbudowano Muranów. Pierwsi architekci zajmujący się odbudową często byli związani z wojenną konspiracją a niektóre plany odbudowy powstawały jeszcze w okresie niemieckiej okupacji. Fundamentem tego miasta jest krew. Warszawa od 700 lat ma tragiczną historię, w czasie Potopu była chyba bardziej zniszczona niż podczas ostatniej wojny. Stadion Dziesięciolecia powstał w formie nasypu z gruzów zwiezionych ze stolicy, nie można wykluczyć, że ze szczątkami poległych. A w czasie ostatniej dużej przebudowy Krakowskiego Przedmieścia, po zdjęciu nawierzchni ulicy, w jednym z miejsc dało się wyczuć wyraźny trupi zapach. Okazało się, że pod ulicą były groby. Centralna część stolicy, to w istocie wielki grobowiec. Towarzystwo Przyjaciół Warszawy ma hasło: „Przeszłość dla przyszłości”. Dlatego budując Warszawę pamiętajmy o przeszłości, ale myślmy o przyszłości.

 

HTML tutorial

COMMENTS

WORDPRESS: 0