W marketach mamy już święta Bożego Narodzenia, a to dopiero początek listopada

W marketach mamy już święta Bożego Narodzenia, a to dopiero początek listopada

Na cmentarzach nie dogasły jeszcze znicze, postawione na grobach z okazji Wszystkich Świętych, a w marketach już mamy Boże Narodzenie. Niektórzy nie widzą w tym niczego złego, inni zastanawiają się, czy pęd za pieniędzmi nie stał się przypadkiem zbyt obłędny…

Przyszło nam żyć w czasach totalnej konkurencji. Sieci handlowe, by zapewnić sobie zyski, już po 1 listopada promują i sprzedają bożonarodzeniowe artykuły. Na około dwa miesiące przed świętami, wchodząc do sklepu, klienci odbywają swoistą podróż w czasie – z głośników lecą świąteczne utwory, otoczenie przystrojone jest gwiazdkami, bombkami, łańcuchami i choinkami, a półki zarzucone są świątecznymi produktami. Chociaż dla wielu postępująca komercjalizacja świąt Bożego Narodzenia jest nie do zaakceptowania, to jest to czas prawdziwych żniw dla handlowców. Z każdym tygodniem przed świętami Polacy zostawiają w sklepowych kasach coraz więcej pieniędzy, a sieci zwiększają obroty w szybkim tempie – w szczytowym, zakupowym szale – na dwa, trzy tygodnie przed 24 grudnia – obroty sklepów rosną od 50 do nawet 80 procent. Marketingowcy nie zasypują gruszek w popiele – oprócz sklepowego wystroju, niektóre sieci kuszą już świątecznymi gazetkami. Święta kiedyś to były święta. Rodzinne, z kolędami, z tą całą otoczką, która sprawiała, że był to magiczny czas.

– Gdzie się podziała magia świąt? – zastanawia się pani Joanna Banach, emerytowana pracownica nieistniejącego już w Bydgoszczy zakładu PASAMON. – Przed laty faktycznie trudniej było o wszystko, trzeba było się nieźle nakombinować, żeby zdobyć produkty, choinkę i prezenty, ale wszystko dało się załatwić. Mimo to, że nie były to łatwe czasy, żyło się inaczej. Święta to były święta. Rodzinne, z kolędami, z tą całą otoczką, która sprawiała, że był to magiczny czas. Teraz to wszystko takie sztuczne, plastikowe. Dla mnie jest to nie do przyjęcia, że z dnia na dzień na sklepowych półkach znicze zostają zastąpione przez czekoladowe Mikołaje. Dla mnie ten świat zwariował, włącznie z pogodą, no, bo żeby od kilku lat nie było śniegu w grudniu? Nie do pomyślenia… Lubię święta, cieszę się, że się zbliżają, taki wystrój sklepowy nastraja mnie pozytywnie.

Innego zdania jest pan Grzegorz, urodzony w latach 90. ubiegłego wieku. – Mnie to zupełnie nie przeszkadza. Lubię święta, cieszę się, że się zbliżają, taki wystrój sklepowy nastraja mnie pozytywnie. Wolę to niż nijaką ekspozycję, tak przynajmniej jest wizualnie ciekawie.

mik (aip)

HTML tutorial

COMMENTS

WORDPRESS: 0