Mariusz Pudzianowski myśli o zakończeniu kariery. Jak długo zamierza jeszcze się „szarpać”?

Mariusz Pudzianowski myśli o zakończeniu kariery. Jak długo zamierza jeszcze się „szarpać”?

Były strongman, a obecnie gwiazda mieszanych sztuk walki, Mariusz Pudzianowski, mówi otwarcie o zakończeniu kariery. Jak długo zamierza jeszcze się „szarpać”?

Osiem tytułów mistrza Polski, sześć mistrza Europy i pięć – świata w zawodach strongmanów. Ponadto, 17 zawodowych walk w MMA, w tym 12 zwycięskich. Czy Mariusz Pudzianowski może czuć się spełnionym sportowcem? Zdecydowanie! I nie przeszkadza mu nawet to, że w swojej bogatej kolekcji sukcesów nie ma mistrzowskiego pasa KSW. Co więcej, szybko go raczej nie zdobędzie. A już na pewno nie stanie się to na gali KSW 44, która, jak wszystko wskazuje, odbędzie się w czerwcu w gdańsko-sopockiej Ergo Arenie. Choć miejsce nie zostało jeszcze oficjalnie ogłoszone, to jednak znamy już nazwisko najbliższego rywala „Pudziana”. A będzie nim Karol Bedorf, który mistrzowski tytuł, półtora roku temu, stracił na rzecz Brazylijczyka, Fernando Rodriguesa. Tyle że były strongman… pasem nie jest już zainteresowany. Dlaczego? – Dla mnie szczytem marzeń, na tym etapie kariery, jest zrobienie dobrej walki, a nie zdobycie pasa. I co z tego, że uda mi się go wywalczyć? Postaram się go obronić raz, może dwa i tak nieuchronnie zbliża się koniec mojej kariery – słusznie zauważa Pudzianowski w rozmowie opublikowanej na Facebooku.

 

„Dominator” chyba po raz pierwszy tak otwarcie zaczął wypowiadać się na temat finiszu kariery. Jak długo zatem będziemy go jeszcze mogli podziwiać w akcji w oktagonie? Wszystko wskazuje na to, że stoczy dwie, może trzy walki, po których powie „dość”. Choć 41-latek nie daje tego po sobie poznać, to jednak widać wyraźnie, że jest już czasami zmęczony. Ale trudno się temu dziwić. „Pudzian” cały czas świetnie się prowadzi, nie ma problemów z kondycją, co jak na człowieka, który waży ponad 115 kilogramów, nie jest regułą. Wiąże się to jednak z wieloma wyrzeczeniami. A on chce – jak sam mówi – po prostu zacząć żyć! – Mam już swoje lata na karku. Nie chcę, w wieku 45 lat, nadal się szarpać z tym wszystkim. Zamierzam korzystać z tego, co mam zrobione za plecami, z dobrodziejstw świata. Życie nie kończy się na sporcie – podkreśla Pudzianowski. Nie oznacza to jednak, że 41-letni sportowiec zamierza wkrótce wygodnie usiąść na kanapie, wziąć do ręki pilota, piwo, oglądać telewizję czy grilować w ogrodzie ze znajomymi. Z aktywności fizycznej Pudzianowski na pewno nie zrezygnuje. Jak sam mówi, to byłoby nierozsądne. – Nawet jeśli skończę karierę, to podejrzewam, że nadal będę trenował. Ruch jest każdemu z nas bardzo potrzebny. Jeśli ćwiczymy, możemy uniknąć różnych chorób. Powiem tak – jak chcesz przeżyć więcej niż 50-60 lat, musisz się ruszać cały czas – przestrzega polski mistrz sportów walki. „Pudzian” na nudę na pewno nie będzie mógł narzekać. Oprócz siłowni, z której zapewne jeszcze długo nie zrezygnuje, w końcu będzie mógł też poświęcić więcej uwagi swojej firmie transportowej i interesom, które prowadzi. – Kiedy jestem po treningu, nie chce mi się iść do firmy, bo nie potrafię logicznie myśleć. Potrzebuję odpoczynku – mówi otwarcie. Już wkrótce zatem „Dominator” uda się na zasłużoną, sportową emeryturę. Bez względu na to, kiedy dokładnie to nastąpi, trzeba przyznać, że dla promocji polskiego sportu zrobił bardzo dużo. I za to należy mu się szacunek!

 

Łukasz Żaguń (aip)

COMMENTS

WORDPRESS: 0