Marcin Tybura miał walczyć z Markiem Huntem, zmierzy się z inną legendą i byłym mistrzem UFC

Marcin Tybura miał walczyć z Markiem Huntem, zmierzy się z inną legendą i byłym mistrzem UFC

Najlepszy polski zawodnik MMA wagi ciężkiej Marcin Tybura (16-2) nie zmierzy się z Markiem Huntem (13-11-1). 18 listopada w Singapurze będzie Fabricio Werdum (22-7-1), jeden z najlepszych fighterów w historii królewskiej kategorii wagowej, były mistrz UFC klasyfikowany obecnie na trzecim miejscu w rankingu. Wygrana może być dla Polaka przepustką do walki o pas.

Trzy zwycięstwa z rzędu w największej organizacji MMA świata były dla Marcina Tybury trampoliną do walk ze ścisłą czołówką wagi ciężkiej. Zwłaszcza czerwcowa wygrana z byłym mistrzem UFC Andrejem Arłouskim (25-15) odbiła się szerokim echem. Dzięki niej pochodzący z Uniejowa „Tybur” miał zmierzyć się w walce wieczoru zaplanowanej na 18 listopada gali w Sydney z legendą sportów walki, Nowozelandczykiem Markiem Huntem. Z powodów medycznych „Super Samoan” został wycofany z pojedynku. Jego zastępstwo będzie jednak więcej niż godne. UFC ogłosiło, że z notowanym na ósmym miejscu rankingu wagi ciężkiej Polakiem zmierzy się Fabricio Werdum. Brazylijczyk przez wielu uważany jest za jednego z najlepszych, jeśli nie najlepszego zawodnika MMA w historii wagi ciężkiej. 40-latek to były mistrz UFC, zdobywał też tytuły mistrza świata w brazylijskim jiu-jitsu. Bił się dla legendarnej japońskiej organizacji Pride, a od dekady walczy w UFC z przerwą na cztery pojedynki w organizacji Strikeforce. W jednym z nich pokonał Fiodora Jemieljanienkę, przerywając niesamowitą serię 27 zwycięskich walk Rosjanina. Wygrywał z najlepszymi: Alistairem Overeemem, „Minotauro” Nogueirą, Huntem czy Cainem Velasquezem. Temu ostatniemu odebrał w czerwcu 2015 roku pas mistrza UFC wagi ciężkiej. Niespełna rok później stracił go na rzecz Stipe Miocicia, aktualnego czempiona. W tym roku dopełnił trylogii z Overeemem (po zwycięstwie i porażce w lipcu przegrał większościową decyzją) oraz pokonał 7 października Walta Harrisa, poddając go w 65 sekund. Właśnie poddania są jego najgroźniejszą bronią, skończył tak połowę z 22 zwycięskich walk. – Miała być wielka walka, a jest nawet jeszcze większa. Myślałem, że już bardziej zmotywowany niż na Hunta być nie mogę, a po ogłoszeniu tego pojedynku motywacja i tak skoczyła mi jeszcze do góry. Jest to dla mnie zdecydowanie większe wyzwanie i jestem gotowy je podjąć. Cieszę się, że walka nie została odwołana lub przełożona. Podszedłem do tego na spokojnie i od razu z trenerami wzięliśmy się do roboty – skomentował Tybura w rozmowie z uniejow.net.pl. – Dostałem informację o zmianie rywala i bez zagłębiania się w szczegóły, zaakceptowałem nowe zestawienie w przeciągu godziny. Oczywiście, walka z Huntem i to do tego w Australii to był wielki pojedynek, ale ten, który mnie czeka to dla mnie jeszcze większa szansa. Mam nadzieję, że Hunt szybko wróci do sportu, a ja i Fabricio rozpalimy publiczność w Sydney – dodał Polak trenujący od niedawna w klubie Jackson Wink MMA w Albuquerque.

 

Dla Tybury zwycięstwo może być przepustką do walki o pas UFC. Niezadowolony z obrotu spraw jest tylko… Hunt. Z pojedynku wycofano go niedługo po głośnym wywiadzie, w którym bez ogródek mówił o wpływie walk i treningów na zdrowie zawodników. „Jestem rozczarowany decyzją UFC. Dwa dni temu przeszedłem wszystkie badania medyczne. Na przygotowania wydałem 100 tys. dolarów. Prawda jest taka, że wycofano mnie z powodu mojej sprawy sądowej z UFC. Wypowiedzi z wywiadu były wyrwane z kontekstu. Mamroczę tylko, kiedy więcej wypiję. Jestem zdrowy. Zrozumiałbym, gdyby UFC zażądało testów medycznych w trosce o moje bezpieczeństwo. Ale ta sprawa śmierdzi na kilometr. P…l się, Dana. Zawsze mnie nienawidziłeś, ty psie” – skomentował na Instagramie Hunt. Wiązanki, jaką puścił wcześniej w kierunku szefa UFC Dany White’a, nie zacytujemy. Składała nie niemal wyłącznie ze słów uznawanych powszechnie za obelżywe.

 

„Super Samoan” nawiązuje do pozwu, który złożył po walce z Brockiem Lesnarem na UFC 200. Nowozelandczyk przegrał, ale rywal wpadł na dopingu. Hunt twierdzi, że UFC wiedziało o tym przed walką, mimo tego dopuściło Amerykanina do walki. Oskarżył organizację m.in. o nieproporcjonalny podział zysków, oszustwo, stosowanie przymusów kontraktowych i łamanie warunków umowy. Pozwał też Lesnara.

 

Tomasz Dębek AIP

HTML tutorial

COMMENTS

WORDPRESS: 0