Lubuskie: Księgowa OSiR z Sulechowa jest oskarżona o kradzież. Z kasy basenu zniknął niemal milion zł. Ma 450 zarzutów

Lubuskie: Księgowa OSiR z Sulechowa jest oskarżona o kradzież. Z kasy basenu zniknął niemal milion zł. Ma 450 zarzutów

Małgorzata Cz., księgowa Ośrodka Sportu i Rekreacji w Sulechowie, jest oskarżona o kradzież niemal miliona złotych z kasy firmy. Dyrektor ośrodka Rafał R., radny powiatu zielonogórskiego, został oskarżony o niegospodarność. Akty oskarżenia trafiły już do sądu.

– Księgowej zostało postawionych 450 zarzutów – mówi prokurator Zbigniew Fąfera, rzecznik zielonogórskiej prokuratury okręgowej. Kobieta została oskarżona a wyprowadzenie z kasy sulechowskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji miliona złotych. W akcie oskarżenia znalazły się również poświadczenia nieprawdy w dokumentach. Chodzi o fałszowanie kwartalnych sprawozdań finałowych. Zarzucono jej również ukrywanie dokumentów w celu utrudnienia egzekucji komorniczych.

Przed sądem stanie również Rafał R., obecny radny powiatu zielonogórskiego, były już dyrektor sulechowskiego OSiR-u. Odpowie za niegospodarność jako szef OSiR-u, czego wynikiem było zniknięcie miliona złotych oraz poświadczenie nieprawdy w dokumentach. Bomba wybuchła kiedy urzędnicy burmistrza Sulechowa, Ignacego Odważnego, zauważyli, że do kasy gminy nagle zaczęły wpływać duże dochody z basenu. Nie pracowała tam już oskarżona księgowa. Wcześniej wpływy z basenowej kasy były dużo mniejsze. Na basenie z polecenia burmistrza Odważnego pojawiła się kontrola finansowa.

Przekręt odkrył nowy księgowy. Okazał się, że brakuje miliona złotych. Policja zatrzymała księgową Małgorzatę Cz. Ruszyła machina przesłuchań. Kobieta uniknęła aresztu. Przyznaje, że kradła pieniądze, ale zapewnia, że robiła to razem z dyrektorem ośrodka i w porozumieniu z nim. Mówi, że z miliona zostało jej najwyżej 80 tys. zł. Małgorzata Cz. od wielu lat ma problemy z komornikami. Jej miesięczne zadłużenie przekraczało jej dochody. To z tego powodu zaczęły się przekręty. Kilka lub kilkanaście razy w miesiącu księgowa przygotowywała przelewy, tzw. paczki. W tytule było wpisane „urząd gminy”. Kasa szła jednak na prywatne konto księgowej. Na drugi dzień pieniądze były wypłacane z konta. Jeden przelew to były kwoty od 4 do 7 tys. zł. Tak mówi księgowa i oddaje, że gotówką dzieliła się z dyrektorem. Proceder trwał niemal cztery lata. Księgowa mówi, że to nie koniec. Przekręty dotyczyły również kas biletowych na basenie. W tej sprawie księgowa obciąża byłego dyrektora. Mówi, że to kolejne pół miliona złotych. Bilety miały być sprzedawane poza obiegiem kasowym. Podobnie było zajęciami aerobiku na basenie. Kasa za zajęcia była brana do kieszeni.

 

 

COMMENTS

WORDPRESS: 0