Londyn chce strefy wolnego handlu z UE

Londyn chce strefy wolnego handlu z UE

Po Brexicie Londyn chce utworzenia strefy wolnego handlu z Unią Europejską i zgadza się na harmonizację części przepisów ze Wspólnotą nawet po jej opuszczeniu. Po kilkunastu godzinach negocjacji ministrowie rządu Theresy May ustalili wspólne stanowisko w sprawie przyszłych stosunków handlowych UE. W ten sposób zakończyły się trwające miesiącami spory wewnątrz brytyjskiego rządu.
Rozmawiając z dziennikarzami tuż po spotkaniu, brytyjska premier podkreślała, że dokument z propozycją nowych stosunków handlowych wyraża „kolektywne” stanowisko rządu. „Co kluczowe, ustaliliśmy stworzenie strefy wolnego handlu między Zjednoczonym Królestwem, a Unią. Pozwoli to na utrzymanie wysokich standardów. Dla produktów rolnych i przemysłowych istniałyby wspólne przepisy” – stwierdziła Theresa May.
Nowa strefa wolnego handlu nie obejmowałaby więc usług. Byłaby możliwa dzięki koordynacji przepisów między Londynem, a Unią. Według propozycji, parlament mógłby teoretycznie zakończyć harmonizację, ale – jak czytamy w oświadczeniu rządu – posłowie „zdawaliby sobie sprawę z konsekwencji”, czyli załamania całego układu.
W przeszłości przeciwko tak bliskiemu związkowi z Unią protestowali politycy eurosceptycznego skrzydła Partii Konserwatywnej, w tym szef dyplomacji Boris Johnson. Zwolennicy tzw. twardego Brexitu wskazywali na przykład, że konieczność harmonizowania przepisów z Unią zwiąże Londynowi ręce i ograniczy możliwość swobodnego zawierania umów handlowych z państwami spoza Wspólnoty: USA, Kanadą, czy Chinami.
W dokumencie rządowym czytamy, że stanowisko Londynu uległo „ewolucji”, a jego obecny kształt pozwoli na uniknięcie barier w handlu i powstania tak zwanej twardej granicy w Irlandii. Jednocześnie rząd powtórzył deklarację, że wyjście ze Wspólnoty oznaczać będzie koniec wolnego przepływu siły roboczej między krajami Wspólnoty a Królestwem. Pozostawiono tu jednak furtkę w postaci „ram mobilności” – możliwego systemu ułatwień dla podróżnych, który jednak mógłby też zostać wypracowany z państwami spoza Wspólnoty.
W ten sposób po miesiącach sporów wewnątrz brytyjskiego rządu wypracowane zostało stanowisko w kluczowej kwestii trwających rokowań rozwodowych z Brukselą. Od kilku miesięcy trwał tu pat, z czego niezadowolenie wyrażali wielokrotnie nie tylko politycy opozycji, ale też przedstawiciele biznesu.
Teraz Theresa May wyraża nadzieję, że dzięki współpracy z unijnymi liderami proces przyśpieszy. „Ta propozycja będzie dobra i dla Zjednoczonego Królestwa, i dla Unii Europejskiej. Mam nadzieję, że przyjęta zostanie ciepło” – stwierdziła brytyjska premier. Wielka Brytania opuści Unię pod koniec marca przyszłego roku. Potem jednak rozpocznie się okres przejściowy, który potrwać ma do końca 2020 roku. W tym czasie na Wyspach wciąż obowiązywać będą dotychczasowe zasady.

Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/Adam Dąbrowski/Londyn/kry

COMMENTS

WORDPRESS: 0