Lech Poznań: Matus Putnocky znów goni rekord Łukasza Fabiańskiego

Lech Poznań: Matus Putnocky znów goni rekord Łukasza Fabiańskiego

Matus Putnocky znów goni rekord Łukasza Fabiańskiego. Obrona Lecha, którą dyryguje jest bardzo solidna. – Możemy być lepsi – mówi Słowak.

„W drużynie piłkarskiej najbardziej szalonymi zawodnikami są bramkarz i lewoskrzydłowy” – to jedno z najpopularniejszych powiedzonek w futbolowym światku. Całkowitym jego zaprzeczeniem jest Matus Putnocky. Golkiper Kolejorza imponuje spokojem, pewnością siebie i skutecznością interwencji. W poprzednim sezonie był o krok od wyrównania rekordu ekstraklasy. Do wyczynu Łukasza Fabiańskiego, który w barwach Legii Warszawa nie wpuścił gola w 19 meczach, zabrakło jednego spotkania. 32-letni Słowak nie wyciągał piłki z siatki w 18 meczach. Zabrakło niewiele, bo do 70. minuty ostatniego meczu sezonu z Jagiellonią w Białymstoku wydawało się, że osiągnięcie reprezentanta Polski jest na wyciągnięcie ręki. Pokonał go jednak Jacek Góralski (nie ma go już w drużynie dzisiejszego rywala poznaniaków) i Matus musiał zadowolić się „tylko” nagrodą dla najlepszego bramkarza poprzedniego sezonu.

W tych rozgrywkach Putnocky znowu jest w świetnej dyspozycji. Zachował czyste konto w czterech meczach. Lepszy od niego jest tylko Martin Polacek z Zagłębia Lubin, który zaliczył pięć spotkań bez straty gola. Putnocky ma natomiast najwyższy procent obronionych strzałów. Zatrzymał aż 19 z 22 uderzeń rywali i w tym rzut karny, który uratował poznaniakom zwycięstwo w pojedynku z Koroną. Słowak wpuścił tylko cztery gole, najmniej w lidze. Udało się pokonać go Robertowi Pichowi, Marcinowi Robakowi, Alanowi Czerwińskiemu oraz… koledze z zespołu Lasse Nielsenowi, samobójczym rykoszetem w meczu z Termaliką. W ostatnim meczu z Legią nawet nie miał okazji się wykazać. – Miałem po meczu czyste rękawice. Nie pamiętam takiego przypadku, gdy nie trzeba ich było dawać do prania – zdradził Słowak.

 

Maciej Lehmann (AIP)

HTML tutorial

COMMENTS

WORDPRESS: 0