Kujawsko-Pomorskie: W 80 minut dookoła Efezu. „Komedia omyłek” w Teatrze Polskim w Bydgoszczy

Kujawsko-Pomorskie: W 80 minut dookoła Efezu. „Komedia omyłek” w Teatrze Polskim w Bydgoszczy

Część publiczności będzie pewnie zaskoczona, gdy po 80 minutach spektaklu aktorzy zaczną się kłaniać i domagać oklasków. To nie z lenistwa. „Komedia omyłek”, mimo że w oryginale rozłożona na pięć aktów, jest najkrótszą komedią Williama Szekspira. Ale czy aż tak krótką? Po powrocie z teatru przejrzałem tekst, by stwierdzić, że żaden z istotnych wątków ani żadna z ważniejszych postaci nie została w Bydgoszczy usunięta.

Na szczęście ostała się też jedna z perełek tej sztuki: dialog Antyfolusa ze służącym Dromiem. Dromio przedstawia w nim wątpliwe zalety kucharki, która obdarzyła go uczuciem. Uczciwie też dodam, że ten utwór nie uchodzi za największe dokonanie mistrza ze Stratfordu. Motyw rozdzielonych w dzieciństwie i poszukujących się po świecie bliźniąt wędruje od starożytności. Bardziej konkretnie: Szekspir pożyczył go od Plauta, z komedii, której tytuł dziś może podobać się wyłącznie filologom klasycznym i logopedom: „Menaechmi”. Z przymrużeniem oka należy też przyjąć wyjęte z teatralnego programu i powtarzane przez dziennikarzy zdania: „Na scenie nie brakuje miejsca na refleksję nad kondycją współczesnego człowieka – obywatela świata. Dobrze znane poczucie zagubienia w wielkich metropoliach prowadzi często do zastanowienia się nad tym, jak duży wpływ w konstytuowaniu swojej osoby ma otoczenie, w którym się znajdujemy”. Cóż, pewnie zabrakło mi wrażliwości, by te filozoficzne fluidy odebrać. Na pewno jednak melancholijna refleksja to nie jest podstawowy nastrój, w jaki wprawiają widzów aktorzy.

 

Mówiąc wprost, Szekspir w tym wydaniu ma przede wszystkim bawić, nie uczyć i na szczęście belferska nuta w Teatrze Polskim nie tłumi ducha zabawy. A żeby w pełni uwolnić komizm sytuacyjny i słowny, to podobieństwo dwóch bliźniaków Antyfolusów – wychowanego w Efezie i przybysza z Syrakuz – nie może być zbyt umowne. Żonie, przed którą na zmianę zjawiają się podobni, lecz przecież zauważalnie dla publiczności różni mężczyźni, trudno byłoby udawać, że za każdym razem widzi tego samego męża. Dlatego Jakub Ulewicz, obsadzony w roli Antyfolusa, mimo krótkiego spektaklu, musi się nieźle napocić, grając na zmianę, czasem z króciutkimi przerwami, obu bliźniaków bezustannie i nieświadomie mijających się na ulicach Efezu. Takie samo wyzwanie stanęło zresztą przed nieznanym w Bydgoszczy, a w kraju kojarzonym głównie z serialem „Bulionerzy” Michałem Filipiakiem, tu obsadzonym w dwóch rolach bliźniaków Dromiów, sług dwóch panów Antyfolusów.

 

Przy całym szacunku dla wysiłków Jakuba Ulewicza i Michała Filipiaka, największe wrażenie spośród aktorów wywarła na mnie Emilia Piech. To zaledwie 24-letnia bydgoszczanka, absolwentka PWST we Wrocławiu. Po studiach wróciła do miasta, w którym teatr – jak sama zwierza się w wywiadach, tenże Teatr Polski z czasów dyrektorowania Pawła Łysaka – był jej przystanią. Francuz Jean-Philippe Salerio, reżyser bydgoskiej „Komedii omyłek”, postawił przed dojrzewającą dopiero jako aktorka Emilią arcytrudne zadanie. Ma zagrać dominującą, ale też starzejącą się i zagrożoną przez kochankę matronę i być przy tym zabawna bynajmniej nie z powodu rozdźwięku między charakterem roli i wyglądem aktorki. I to się Emilii Piech wybornie udało! Przed premierą Łukasz Gajdzis, dyrektor Teatru Polskiego, stwierdził, że wystawianie sztuk Szekspira w tradycji teatru elżbietańskiego nie ma już dziś sensu. Publiczność o tym podejściu może się przekonać tuż po wejściu na widownię.

 

Zauważa bowiem odsłoniętą kurtynę i dwie nieruchome postaci w… kombinezonach kierowców rajdowych. Przyznaję, że trochę mnie ten obrazek zmroził. Wyobraziłem sobie bowiem, że cały spektakl stanie się jednym wielkim dowodem na to, że Szekspira można unowocześnić. Na szczęście tak nie jest. Tekst został zmodyfikowany w niewielkim stopniu, za to znaki współczesności są mocno widoczne w oprawie plastycznej – scenografii i kostiumach wymyślonych przez Łukasza Błażejewskiego. A w tym zakresie stylistyczne nawiązania są autentycznie zabawne i różnorodne. Kostium Dromia kojarzy się na przykład ze strojem mięśniaka z prowincjonalnej dyskoteki.

 

Natomiast Alicja Mozga w roli Emilii (matki Antyfolusów i ksieni w efeskim klasztorze) paraduje po scenie w sięgającym kostek, grubym futrze, przypominającym projekt zwariowanego dyktatora mody lub… odzienie naszej przodkini z epoki lodowcowej. Po co pojawili się rajdowcy, nie dowiedziałem się do końca. Bardziej jednorodna jest scenografia. Łukasz Błażejewski postawił na funkcjonalność. Wirujące na obrotowej scenie konstrukcje niczym z obrazów kubistów okazują się domkami, które po rozłożeniu stają się miniscenami. Mobilność tej scenografii jest ważna. Akcja toczy się przecież z dużym tempie i na mozolne zmiany wystroju sceny nie ma czasu. W końcu na opowiedzenia całej intrygi musi wystarczyć 80 minut…

Jarosław Reszka

COMMENTS

WORDPRESS: 0