Kosiniak-Kamysz: Nie popieram liberalizacji przepisów aborcyjnych

Kosiniak-Kamysz: Nie popieram liberalizacji przepisów aborcyjnych

– Nie jestem zwolennikiem liberalizacji przepisów aborcyjnych. W PSL każdy głosuje według swojego sumienia, ale wszyscy jesteśmy za ochroną życia – mówi Władysław Kosiniak-Kamysz, prezes Polskiego Stronnictwa Ludowego w rozmowie z Agencją Informacyjną Polska Press.

Politycy innych partii opozycyjnych zgodnie twierdzą, że Polskie Stronnictwo Ludowe powinno wystartować w wyborach do sejmików wojewódzkich razem ze zjednoczoną opozycją, ponieważ w pojedynkę nie ma szans na zwycięstwo. Bierze Pan do siebie takie porady?

Cieszy mnie taka troska innych ugrupowań o moją formację polityczną. Bardzo dziękuję, za każde dobre słowo, ale my jesteśmy liderem polskiego samorządu i mamy sprawdzonych, przygotowanych kandydatów – zarówno doświadczonych, jak i bardzo młodych, którzy chcą startować z listy Polskiego Stronnictwa Ludowego. Byłem ostatnio na spotkaniach w Tarnowie, w Szczecinie i ludzie w rozmowach ze mną mówią, że nie chcą wybierać między PiS-em, a „antyPiS-em”. Potrzebny jest szeroki wybór różnych propozycji programowych, różnych postaw, różnego charakteru.

Takiego „antyPiS-u” chce Nowoczesna i Platforma Obywatelska, które głośno mówią o wielkim sojuszu tych partii z PSL i SLD w wyborach samorządowych.

Rozumiem, że dzisiaj część opozycji liberalnej chce dojść do porozumienia między sobą. My im kibicujemy, Platforma Obywatelska i Nowoczesna pochodzą z jednego pnia ideowego, historycznego i mają podobny program, więc nie widzę przeszkód, by wystawili wspólnych kandydatów. My nie będziemy szli przeciwko nim w tych wyborach, ale nie pójdziemy razem. Pójdziemy do sejmików, do powiatów ze swoimi listami, ale oczywiście wspólnych kandydatów na prezydentów miast, wójtów, burmistrzów możemy zgłaszać. Jesteśmy tu otwarci i gotowi do współpracy.

Realnie patrząc – jest szansa na powtórzenie świetnego wyniku PSL z ostatnich wyborów samorządowych?

Z ostatnich lat, bo dobry wynik był i w 2010 roku, kiedy mieliśmy 16 procent i w 2006 roku, kiedy było 12-13 procent. Każdy dwucyfrowy wynik jest naprawdę przyzwoity i chciałbym, żeby PSL uzyskało taki wynik w najbliższych wyborach do sejmików. Na pewno nie będzie o to łatwo, bo w przestrzeni publicznej jest bardzo dużo kłamstwa. Mówi się o tym „fake newsy”, ale to jest po prostu kłamstwo. Niestety przoduje w tym telewizja publiczna, która zajmuje się propagandą, co nie służy możliwości przedstawienia swojego programu. Nie chcę się skarżyć, ale w głównym wydaniu programu publicystycznego ja byłem ostatni raz dokładnie rok temu i przez rok nikogo z PSL-u nie było. Natomiast mniejsze ugrupowania miały w tym czasie wielu reprezentantów. To jest trochę nie w porządku, ale myślę, że wyborcy wyczują, że rzeczywistość jest oszukiwana i zakłamywana. Pójdziemy do tych wyborów bardzo zdeterminowani i przygotowani, przedstawiając najlepszy program dla Polski i Polaków, który będzie łączył, a nie dzielił i który będzie budował małe ojczyzny, a nie dokonywał ich rozbiorów.

Dziś do Sejmu wraca temat liberalizacji lub zaostrzenia przepisów aborcyjnych. Jakie jest stanowisko PSL w tej sprawie?

W PSL jest wolność sumienia i decydowania w takich głosowaniach światopoglądowych. Każdy z posłów podejmie decyzję w swoim sercu, w swoim sumieniu i w oparciu o swoją najlepszą wiedzę. W takich głosowaniach w żadnym klubie nigdy nie powinno być dyscypliny. Druga, a może właściwie pierwsza sprawa, jest taka, że niezależnie od swoich poglądów, wszyscy w PSL jesteśmy za ochroną życia. Pytanie, jaka formuła ochrony życia jest dzisiaj najlepsza? Czy Polska potrzebuje znów batalii, sporu tych, którzy chcą przepisy liberalizować z osobami, które mówią o bardziej restrykcyjnych przepisach aborcyjnych? Czy Polska jest gotowa na nowy kompromis aborcyjny? Wydaje się, że może być o niego bardzo trudno. Nie chciałbym kolejnej wojny światopoglądowej, kolejnych protestów, wytykania palcami, bo to się nigdy niczym dobrym nie kończy.

A jak Pan ocenia obowiązującą ustawę?

Od dwóch lat nie zmieniono tej ustawy na lepszą. Chociaż nie zmieniono też na gorszą. Zachowano status quo, co nie jest idealnym rozwiązaniem – ja mam swoje określone przekonania w tym względzie – ale nie wiem, czy jest to dobry moment na debatę w Sejmie, bo podziałów w społeczeństwie jest dziś za dużo. Osobiście chciałbym, żebyśmy jako państwo inwestowali więcej pieniędzy w pomoc rodzinom, które dowiadują się, że może urodzić im się dziecko z niepełnosprawnością. Wtedy trzeba mocnej pomocy psychologicznej, ale też perspektywy edukacyjnej, wychowawczej, opiekuńczej na wiele lat do przodu.

Za którym rozwiązaniem będzie Pan głosował?

Zobaczymy. Przygotowywaliśmy się, że na posiedzeniu będzie tylko jeden projekt – ten liberalizujący. Będą dwa. Powiem tak – ja na pewno nie jestem zwolennikiem liberalizowania przepisów aborcyjnych.

Na koniec pytanie o rekonstrukcję – jak Pan, jako lekarz, odbiera zmianę na stanowisku ministra zdrowia? Profesor Łukasz Szumowski za Konstantego Radziwiłła to zmiana tylko teoretyczna?

Nie powiedziałbym tak o tej zmianie. Nie znam pana profesora osobiście, ale zapytałem pana ministra Mariana Zembalę o opinię na temat kolegi kardiologa i wyrażał się pozytywnie. Trzeba dać szansę. Testem dla pana ministra będzie to, czy jest otwarty na rozmowy z opozycją, czy chce ponadpolitycznego porozumienia w sprawie reformy służby zdrowia. Nie ma dużo czasu, bo zaraz jedne, drugie, trzecie wybory, więc zostało mu kilka miesięcy. My prześlemy mu „Pakt dla Zdrowia” – to będzie test dobrych intencji i wiarygodności nowego ministra zdrowia. Jeżeli podejmie próbę rozmowy, to znaczy, że ma dobre intencje. Jeżeli natomiast będzie miał taką butę, jak minister Radziwiłł, to nie wróżę mu dobrze. Ale w tym wypadku dajemy szansę.

Kacper Rogacin AIP

COMMENTS

WORDPRESS: 0