Kobieta z Florydy przez 9 dni miała w uchu karalucha

Kobieta z Florydy przez 9 dni miała w uchu karalucha

Kobieta z Florydy obudziła się w środku pewnej kwietniowej nocy z silnym bólem ucha. Okazało się, że do ucha wszedł jej karaluch. Owad znajdował się tam przez dziewięć dni.

Katie Holley kupiła wraz z mężem nowy dom na Florydzie, w którym był problem z karaluchami. Każdego miesiąca dom jest spryskiwany przez tępiciela, ale mimo to owady ciągle się pojawiają. Pewnej nocy Holley obudziła się z bólem ucha. – Czułam się tak, jakby ktoś umieścił gałkę lodów w moim lewym uchu, ale to było coś dużo gorszego – stwierdziła.

Niedługo potem kobieta była już w szpitalu, gdzie podano jej lidokainę. Środek ten spowodował znieczulenie i jednocześnie uśmiercił owada. Następnie lekarz użył dużej pęsety do wyciągnięcia karalucha kawałek po kawałku.

Holley podano antybiotyki i wypisano ze szpitala. Wraz z mężem natychmiast kupili zatyczki do uszu, ale kobieta podkreśla, że „koszmar się na tym nie skończył”. Przez kilka kolejnych dni odczuwała ból i miała problemy ze słuchem. Podczas kolejnej wizyty u lekarza, w dziewięć dni po tym, jak karaluch wszedł do jej ucha, okazało się, że części owada nadal tam tkwią. Obawiając się, że jest ich nawet więcej, Holley umówiła się na wizyty u lekarzy od ucha, nosa i gardła. Tego samego dnia laryngolog usunął z jej ucha całą głowę owada, górną część tułowia, odnóża i czułki.

Kobieta podkreśla, że dzisiaj czuje się już lepiej. Dodaje jednak, że ucho „zagoi się z pewnością szybciej niż psychika”.

(łd)

COMMENTS

WORDPRESS: 0