Kawa na ławę. MŚ 2018: Rosjanie mogli być przez cały turniej na dopingu?

Kawa na ławę. MŚ 2018: Rosjanie mogli być przez cały turniej na dopingu?

Rosjanie odpadli z piłkarskiego mundialu i od razu podniosły się głosy, że mogli być przez cały turniej na dopingu. A dlaczego mieliby nie być, skoro taka możliwość im przysługiwała? Moskiewskie laboratorium dawno straciło akredytację Światowej Agencji Antydopingowej, a FIFA bardzo starannie dba o to, by zaplombowane probówki z podejrzanym materiałem pobranym od zawodników nie zapodziewały się, wpadając w ręce śledczych.

Piłkarze Stanisława Czerczesowa, wynoszonego pod niebiosa przez kibiców zakochanych w Legii, biegali w każdym meczu mistrzostw jak nakręceni, ale to niewielu obserwatorom dawało do myślenia. Po końskiej dawce kilometrów, w dogrywce piątego spotkania – ćwierćfinałowego z Chorwacją – powinni już byli padać (za przeproszeniem) na pyski, ale w zamian słyszeliśmy o doprowadzonych do perfekcji walorach motorycznych całej kamandy. Podczas gdy Mandżukić, jako gracz Juve też przecież obyty z wszelkiego rodzaju wspomaganiem, po kilkudziesięciometrowym sprincie padł w polu karnym jak nieżywy, Gołowin i spółka ani myśleli zwalniać swoje tempo podążania za piłką.

Wystarczyło lekkie pobudzenie przy linii bocznej jak najbardziej legalnym amoniakiem, by głowa na nowo nadążała za nabitymi nogami. O tym, że futbol jest zatruty dopingiem wiadomo od dawna. Jednak w przeciwieństwie do kolarstwa, lekkoatletyki, podnoszenia ciężarów i innych dyscyplin potrafi skutecznie bronić się przed ujawnianiem swoich mrocznych tajemnic. Zapewne dlatego, że generuje o wiele większe zyski. Ujawnianie afer byłoby zbyt kosztowne dla wszystkich: piłkarzy, klubów, federacji, a nawet stacji telewizyjnych i samych kibiców. Ten biznes musi się kręcić, dlatego jestem dziwnie spokojny, że tym razem nie będziemy mieć powtórki z wydarzeń, jakie nastąpiły po zimowych igrzyskach w Soczi przed czterema laty. Nikt nikogo za rękę nie złapie i nie będzie żadnych podstaw, by anulować wyniki mundialu, albo chociaż zakwestionować piękną przygodę dzielnych maładców z Rosji.

Komentatorzy, na czele z Dariuszem Szpakowskim, którzy zagalopowali się w zachwytach nad „Sborną”, mogą więc spać spokojnie. Przy powtórkach na TVP Historia nie trzeba będzie wyciszać dźwięku z ich głosem.

 

COMMENTS

WORDPRESS: 0