Jan Grabiec: „Jesteśmy coraz częściej stawiani w jednym rzędzie z Białorusią czy Rosją”

Jan Grabiec: „Jesteśmy coraz częściej stawiani w jednym rzędzie z Białorusią czy Rosją”

Relacje Polski z Unią Europejską jeszcze nigdy nie były tak złe – przekonuje w rozmowie z Agencją Informacyjną Polska Press rzecznik Platformy Obywatelskiej, poseł Jan Grabiec.

Czy wizyta premiera Morawieckiego w Brukseli to przełom w relacjach Polska-UE?

Chciałoby się, żeby nastąpił ten przełom. Wzywamy do tego rząd Morawieckiego, tak jak wzywaliśmy rząd Beaty Szydło. Te relacje z UE są teraz bardzo złe. Nigdy od wstąpienia Polski do Unii nie były tak złe. Powiem więcej – nawet przed wejściem Polski do Wspólnoty nasze relacje z Komisją Europejską i innymi organami były lepsze niż teraz. Aby nastąpił przełom potrzebna by była jeszcze jedna rozmowa. Nie tylko z Timmermansem czy Junckerem, ale również z prezesem Kaczyńskim i korekta polityki PiS-u – powrót do zapisów pozwalających funkcjonować sądownictwu w sposób niezależny od rządzącej partii. To jest podstawowy element sporu, którego poprzez mniej lub bardzo życzliwe rozmowy zmienić się nie da. Musi być realna zmiana polityki.

Zmiana szefa MSZ, wczorajsza wizyta Morawieckiego w Brukseli i jego dzisiejsze spotkanie z zagranicznymi media – ta korekta polityki jeszcze nie nastąpiła? Może PiS kończy już wojnę z Komisją Europejską?

To, że takiego spotkania nie było wcześniej jest czymś kompletnie absurdalnym. Natomiast jaki wpływ będą miały te spotkania na politykę rządu Morawieckiego? Mam nadzieję, że jak największy. Mamy w Europie przyjaciół, którzy życzą Polsce, jak najlepszego rozwoju zgodnie ze standardami demokratycznego państwa prawa i dobrze by było, gdyby te spotkania przyniosły efekty. Oby spotkanie z dziennikarzami przyniosło chociaż zmianę retoryki polityków PiS-u. Na razie mamy zmianę zachowania, a nie polityki – to są tylko działania PR-owe. Czy to wszystko zmieni się na lepsze zależy od prezesa Kaczyńskiego, a nie premiera Morawieckiego.

Jaki jest teraz wizerunek Polski w UE?

Polska jest postrzegana jako państwo, które narusza demokratyczne standardy. Używa argumentacji ksenofobicznej i faszystowskiej, jeśli chodzi o politykę migracyjną. Narusza zasady wolności mediów. Ewoluuje w kierunku dyktatury – jesteśmy coraz częściej stawiani w jednym rzędzie z Białorusią czy Rosją. Tak jest chociażby w ostatnim rankingu głów państw, którzy szkodzą wolności mediów – Duda jest obok Erdogana i Putina. To jest wizerunek skrajnie niekorzystny. Zapał do inwestowania w Polsce – zarówno w sensie ekonomicznym, jak i politycznym – spada. Te negatywne odczucia są trwałe – długo buduje się zaufanie, natomiast stosunkowo łatwo je zepsuć i zostać uznanym za niewiarygodnego.

Co musi zrobić rząd, by uchronić Polskę przed konsekwencjami wynikającymi z uruchomienia art. 7 traktatów europejskich?

Wykonać kilka ruchów pokazujących wolę odwrócenia uzależnienia Trybunału Konstytucyjnego, Sądu Najwyższego czy Krajowej Rady Sądownictwa od rządzącej partii. To mogą być zapowiedzi zmian legislacyjnych i powstrzymanie się od upartyjnienia wymiaru sprawiedliwości. Drugą kwestią są losy zmian w kodeksie wyborczym. Jeśli ta ustawa zostanie przyjęta, to będzie to kolejna wyrwa w systemie demokratycznego państwa prawa.

Jakub Oworuszko aip

COMMENTS

WORDPRESS: 0