Jakub Stefaniak: Sprawdziło się, że kto PiS-u dotyka, ten znika

Jakub Stefaniak: Sprawdziło się, że kto PiS-u dotyka, ten znika

Poseł Mieczysław Baszko żałuje politycznego transferu, bo żadna z obietnic dawanych mu przez PiS nie spełniła się. – Baszko w PiS-ie nie był nikomu potrzebny, on był tylko narzędziem, które miało posłużyć do tego, żeby rozbić klub – mówi w rozmowie z Agencją Informacyjną Polska Press Jakub Stefaniak, rzecznik klubu PSL.

Kiedy poseł Mieczysław ogłaszał swoje przejście do obozu Dobrej Zmiany, z jego twarzy nie schodził promienny uśmiech. Dziś nie jest już ponoć taki zadowolony. Dlaczego?

Kurtyna opadła i okazało się, że król, a właściwie królik, jest nagi. Miecio po prostu się zakiwał i myślał, że te złote góry, które mu obiecują, będą w zasięgu jego rąk. A okazało się, że został z kupką popiołu. Nic nie osiągnął, a jednocześnie zamknął sobie drogę powrotu do PSL-u, bo nawet jeśli ktokolwiek chciałby Mietka przyjąć z powrotem – chociaż nie ma takich osób – to musiałby się liczyć ze złamaniem statutu partii. Statut nie pozwala na przyjęcie takiego dezertera.

Czy poseł Baszko podejmował się prób powrotu do PSL-u?

Okazuje się, że sam Mietek nie czytał statutu, skoro próbował przez osoby trzecie negocjować swój ewentualny powrót. Ta cała historia pokazuje nam, że tak naprawdę warto być przyzwoitym, że zdrada nie popłaca. Ten wierszyk, który kiedyś ktoś powiedział: „Kto PiS-u dotyka ten znika”, jest wierszykiem, który sprawdza się w rzeczywistości.

Czy Pana zdaniem cała sytuacja z przejściem posła Baszki do PiS-u, mogła być zorganizowana „na zlecenie” Jarosława Kaczyńskiego?

Według mnie od początku tej kadencji PiS i sam Kaczyński mają pewnego rodzaju obsesję na punkcie PSL-u i chcą nas zniszczyć. Wynika to przede wszystkim z tego, że widzą w nas swojego głównego konkurenta, nie tylko w wyborach samorządowych. Ta obsesja mogła spowodować, że takie dyspozycje zostały wydane. Należy jednak oddać tutaj szacunek panu prezesowi Kaczyńskiemu, bo potwierdzają się doniesienia mówiące o tym, że pan Kaczyński zdrajcami się brzydzi i sam nigdy osobiście takich nikczemnych ruchów nie wykonuje, ma do tego swoich pomagierów. W tym momencie takim kłusownikiem politycznym został pan minister Jarosław Gowin.

Dlaczego właśnie poseł Baszko został wybrany? Czy faktycznie mogły paść obietnice stanowisk ministerialnych?

Chodziły takie plotki, że on ma zostać jakimś ministrem. Tak naprawdę wszyscy się śmiali, że Mietek miał być ministrem od Wschodu, nie wiedział tylko, czy od Bliskiego czy od Dalekiego. Na początku kadencji takie polowanie miało miejsce i to też od początku było poważne życzenie PiS-u. Ja słyszałem pięciokrotnie takie plotki, które rozgłaszał PiS, że klub PSL-u się rozpadnie, że ktoś odejdzie. Tak naprawdę próbowali uderzać z różnych stron i nie trafiali na podatny grunt. Jednak w każdej grupie znajdzie się słabsza jednostka, czasami zbyt pazerna i okazało się, że taką jednostką jest Miecio. Dziwi mnie tylko, że człowiek który nie był politykiem z krótkim stażem, dał się uwieść takim obietnicom i tak naiwnie do tego tematu podszedł. Wychodzi na to, że Mietkowi można obiecać nawet, że będzie pierwszym Polakiem na Marsie i też w to uwierzy. To zastanawiające skąd wzięła się w nim ta naiwność. Mówi się, że mężczyźni w pewnym wieku po prostu dziecinnieją i może właśnie to Mietka dopadło.

Dominika Soćko AIP

COMMENTS

WORDPRESS: 0