Impas w PE w sprawie delegowania w transporcie międzynarodowym

Impas w PE w sprawie delegowania w transporcie międzynarodowym

Impas w Parlamencie Europejskim w sprawie delegowania w transporcie międzynarodowym. Deputowani nie przyjęli wspólnego stanowiska do negocjacji z krajami członkowskimi i odrzucili wcześniejsze, korzystne ustalenia dla naszych przewoźników. Dla Polski to sprawa istotna, bo ma jedną z największych flot transportowych. Warszawa argumentuje, że zaostrzenie reguł spowoduje wzrost biurokratycznych wymogów i tym samym wzrost kosztów. Nasi przewoźnicy alarmowali, że to może doprowadzić do bankructwa wiele firm. 
Brak zgody na wspólne stanowisko Parlamentu Europejskiego oznacza, że raport w tej sprawie wróci do parlamentarnej komisji transportu. Dla zwolenników zaostrzania reguł to okazja, by podjąć kolejną próbę i przeforsować swoje zapisy. Polscy europosłowie, którzy się temu sprzeciwiali, będę szukać sojuszników i poparcia dla swojego stanowiska.
Początek głosowania na sesji plenarnej nie zapowiadał kłopotów. Było nawet blisko do pełnej wygranej, bo zaledwie dwoma głosami odrzucona została propozycja popierana przez polskich europosłów, by transport międzynarodowy został całkowicie wyłączony z przepisów o delegowaniu pracowników. Później większość zgodziła się na to, by po 10 dniach od przekroczenia granicy unijnego kraju, kierowcy ciężarówek byli objęci tamtejszymi przepisami o delegowaniu i płacy minimalnej. To byłoby korzystniejsze rozwiązanie niż proponowane przez Komisję Europejską zaledwie 3 dni. Nasi transportowcy mówili, że optymalny byłby 7-dniowy limit. Jednak kiedy wszystkie poprawki zostały przegłosowane i doszło do końcowego głosowania nad całym raportem, wtedy większość europosłów odrzuciła ustalenia.
„Piłka w grze, czas na analizy” – skomentowała europosłanka Danuta Jazłowiecka z PO. Dodała, że z pierwszych analiz wynika, że skumulowały się głosy deputowanych, którzy chcieli całkowitego wyłączenia transportu międzynarodowego z delegowania, i tych, którzy uważali, że 10 dni to za dużo i chcieli maksymalnego skrócenia limitu dziennego.
W Parlamencie Europejskim jest zatem na razie impas, podobnie jak wśród państw członkowskich, które też są podzielone i nie potrafią uzgodnić wspólnego stanowiska. Nie mogą się więc rozpocząć negocjacje nad ostatecznym kształtem przepisów.

IAR/Beata Płomecka/Bruksela/kry

COMMENTS

WORDPRESS: 0