Francja jest oszołomiona sukcesem Emmanuela Macrona i jego partii

Francja jest oszołomiona sukcesem Emmanuela Macrona i jego partii

Prognozy się sprawdziły. W poniedziałek faktem stało się zwycięstwo partii prezydenta Emmanuela Macrona La République en Marche. Tym samym francuski przywódca ma w swoich rękach olbrzymią władzę. 

 

Centrowe ugrupowanie zdobyło wraz z koalicyjnym Ruchem Demokratycznym (MoDem) 350 spośród 577 miejsc w Zgromadzeniu Ogólnym, co oznacza, że siły prezydenta mają we francuskim parlamencie większość. Jak pisze „The Telegraph”, obie partie zdobyły w drugiej turze wyborów parlamentarnych blisko 49,1 proc. głosów. To spektakularny wynik dla partii, która powstała zaledwie rok temu, oraz jej lidera, który mimo niewielkiego politycznego doświadczenia w ubiegłym miesiącu niespodziewanie wygrał wybory prezydenckie. „To wszystko stało się tak szybko, że Francja czuje się trochę otumaniona” – stwierdził paryski korespondent BBC Hugh Schofield. Sam Macron ma z kolei największą władzę we Francji od czasów Charlesa de Gaulle’a w 1958 r.

 

Zwycięstwo La République en Marche jest ciosem dla głównych francuskich partii, tak samo jak była nim wygrana 39-letniego Macrona w maju.Republikanie i ich sojusznicze konserwatywne partie zdobyli koło 137 głosów. Może to oznaczać, że uformują one koalicję. Najgorszy wynik od lat uzyskała Partia Socjalistyczna, która w maju zakończyła swoje pięcioletnie rządy. Ugrupowanie, które słabą formę pokazało już w wyborach prezydenckich (kandydat Socjalistów Benoit Hamon nie dostał się do drugiej tury), zdobyło wraz z innymi lewicowymi partiami koło 44 mandatów (w 2012 r. było to 280 głosów), a jego lider Jean-Claude Cambadélis już w poniedziałek ogłosił swoją rezygnację. Zaapelował też do pokonanej lewicy o „zmianę wszystkiego, swojej formy i treści, pomysłów i struktury”.

 

Słabszy wynik niż spodziewano się tego po pierwszej turze zanotowało Zgromadzenie Narodowe z Marine Le Pen na czele – polityk została w maju pokonana przez Emmanuela Macrona w wyborach prezydenckich. Nacjonalistyczna partia zdobyła w Zgromadzeniu Narodowym osiem głosów, a spodziewała się 15. O osobistym sukcesie może mówić jednak sama Le Pen, który po raz pierwszy zdobyła mandat w parlamencie. Liderka Zgromadzenia Narodowego ostrzegła także prezydenta Francji, podkreślając, że chociaż  La République en Marche zdobyło większość w parlamencie, to „jego poglądy nie są poglądami większości Francuzów, a obywatele nie poprą projektów, które osłabią francuski naród”.

 

Wyjątkowo słaba jest jednak frekwencja, która wyniosła zaledwie 42 proc. To najniższa frekwencja w historii wyborów parlamentarnych we współczesnej Francji. Pięć lat temu wyniosła ona 57,23 proc., co było wówczas najgorszym wynikiem. Z kolei w pierwszej turze tydzień temu głos oddało 48,7 proc. upoważnionych do głosowania Francuzów. Francuskie media spekulują, że powodem tak niskiej frekwencji, może być fakt, że partia Macrona, która razem z MoDem w pierwszej turze zdobyła aż 32 proc., była mocnym faworytem. Jej zwolennicy mogli więc nie czuć się w obowiązku iść do urn, a z kolei przeciwnicy czuli, że ich głos nie zmieni wyników wyborów. Premier Francji  Edouard Philippe nawiązał już w poniedziałek do niskiej frekwencji i obiecał, że jego partia – liberalna, proeuropejska i złożona w połowie z kobiet oraz osób spoza polityki –  będzie działała dla całej Francji bez wyjątku.

 

Bilety na Festival Polonaise
Powered by: Polish.Network

COMMENTS

WORDPRESS: 0