Dramat Syryjczyków w Poznaniu

Dramat Syryjczyków w Poznaniu

To historia Ferrego i Marsel, Syryjczyków, których dwa lata temu fundacja Estera przy współpracy z miastem sprowadziła do Poznania. Wyjechali z kraju, gdzie toczy się wojna. To nie zakończyło jednak ich dramatu.

W ciągu ostatnich lat w związku z konfliktem, który zaognia się każdego dnia na terenie Syrii, do Europy uciekło ponad 4 miliony Syryjczyków, szukających azylu czy pomocy. Do samej Polski przesiedlonych zostało dwa lata temu 50 rodzin. Rząd mówił wówczas i zapowiadał gotowość przyjęcia przez Polskę około 10 tysięcy Syryjczyków. Dziś, po zmianach w polityce, rząd PiS nie zgadza się, by przyjmować dalej uchodźców. Z kolei Unia Europejska straszy nas gigantycznymi karami, jeśli nie przyłączymy się do programu relokacji. Dwa lata temu fundacja Estera, przy współpracy z urzędem miasta Poznań sprowadziła do stolicy Wielkopolski dziesięć chrześcijańskich rodzin z Syrii.

 

Poznańscy urzędnicy, społecznicy obiecywali pomoc i zapowiadali chęć sprowadzania kolejnych Syryjczyków z kraju ogarniętego wojną. W niektórych poznańskich parafiach organizowano zbiórki pieniędzy, by utrzymać tu zlęknione, szukające schronienia rodziny. Jednak już kilka miesięcy później Syryjczycy zaczęli masowo opuszczać nasz kraj. Wyjeżdżali na zachód. Zwłaszcza zniknięcie pięcioosobowej rodziny ze śremskiej parafii mocno przeżywał wówczas jej proboszcz – ks. Ryszard Adamczak, który razem z parafianami starał się zapewnić im wszystko.

 

Z osób które zostały wówczas sprowadzone do Wielkopolski zostało tylko dwóch Syryjczyków. Nie odnaleźli tu ani Eldorada, ani szczęścia. Ci, którzy im wówczas pomogli dziś nie żałują swojej pomocy, ale wprost mówią, że sprawy należało inaczej rozwiązać. Historie, które opowiadają przepełnia gorycz i poczucie krzywdy.

aip

HTML tutorial HTML tutorial

COMMENTS

WORDPRESS: 0