Andrzej Szarmach: Dla dzisiejszej reprezentacji mundial nie niesie stresu

Andrzej Szarmach: Dla dzisiejszej reprezentacji mundial nie niesie stresu

Trzykrotny uczestnik mistrzostw świata i srebrny medalista z Montrealu 1976 Andrzej Szarmach wierzy, że w Rosji Polacy wyjdą z grupy. 

Jakie są pana oczekiwania względem mundialu? Nasza drużyna powinna wyjść z grupy. Na takim turnieju nie ma słabych drużyn, ale rywale Polski nie należą do najgroźniejszych. Powiedziałbym, że to wyrównana grupa. Osobiście wolałbym, żeby ekipa Adama Nawałki miała jednak innych przeciwników. Lepszy jeden zdecydowany faworyt i wyjście z drugiego miejsca niż walka z ekipami na podobnym poziomie zakończona trzecią pozycją. Losowanie jednak było, jakie było, nie ma co do tego wracać. Myślę, że nasi fachowcy przygotują drużynę do walki w każdym meczu. Mają doświadczenie i potrafią wyciągnąć z zawodników to co najlepsze, wtedy kiedy jest to najbardziej potrzebne. Moim zdaniem awans jest w naszym zasięgu.

 

Awans do 1/8 finału to plan minimum?Trzeba pamiętać, że do Rosji wszyscy jadą w swojej najlepszej formie i są głodni zwycięstwa. Nikt nie odpuści, każdy scenariusz jest możliwy. W Polsce wszyscy mówią, że awans do jednej ósmej jest oczywisty, a tak naprawdę wszystko może się zdarzyć. Jak choćby kontuzja Roberta Lewandowskiego. Bez niego nasz zespół traci na wartości. Podobnie zresztą jak bez Kamila Glika.

 

O Lewandowskim jest głośno nie tylko w kontekście mundialu, ale też transferu, bo jest już ponoć zdecydowany na odejście z Bayernu. Nie rozproszy to jego uwagi podczas turnieju? Aby znaleźć się na mistrzostwach świata, musiał przejść bardzo długą drogę. Zaczynał w drugiej lidze i konsekwentnie wdrapywał się w górę, aż znalazł się w Bayernie Monachium oraz zapracował sobie na opaskę kapitana reprezentacji. Ten turniej jest dla niego najważniejszy i myślę, że żadne negocjacje transferowe go nie rozproszą.

 

Nie zmartwił pana remis z Chile? Nasza reprezentacja z 1974 r. przegrała wszystkie sparingi. Także z teoretycznie słabszymi od siebie rywalami. Później na turnieju wyglądało to już zupełnie inaczej i nawet udało się osiągnąć nie najgorszy wynik. Myślę, że wyniki meczów towarzyskich nijak nie przekładają się na formę podczas gier o stawkę. W nich nie gra się o zwycięstwo, są dla trenera okazją do przetestowania zawodników, ich pozycji czy taktyki całej drużyny. Teraz Adam Nawałka jeszcze szuka najlepszego rozwiązania, a dopiero na spotkanie z Senegalem wystawi tę najlepszą jedenastkę w najlepszym dla niej ustawieniu.

 

Ci zawodnicy na mundialu zagrają po raz pierwszy. Nie będzie to dla nich stresujące?Dzisiaj dla tych zawodników mundial nie niesie dodatkowego stresu. Większość z nich gra za granicą, w najlepszych ligach świata, spora część walczy też na co dzień o najwyższe stawki. Są przyzwyczajeni do presji, do kamer, do spotkań przed ogromną publicznością. Oczywiście, ta 23 na mundialu jest po raz pierwszy, jednak waga tego turnieju nie powinna być dla nich wymówką przy słabszych występach.

 

Co pan myśli o zmianach taktycznych dokonywanych przez Nawałkę podczas sparingów? Jest to normalne. Każdy trener przed mistrzostwami, czy to świata, czy to Europy, musi sprawdzić zespół w różnych ustawieniach, przetestować umiejętności zawodników i wysondować, co można poprawić, udoskonalić. Do tego też służą mecze towarzyskie. Gdyby Nawałka nie dokonywał zmian taktycznych podczas przygotowań, nie wiedziałby potem, który system jest najlepszy.

 

Kto jest pana faworytem? Francuzi mają bardzo dobry zespół, świetnie pokazali się w meczach towarzyskich. Trener wciąż jeszcze szuka optymalnego ustawienia, ale w tych spotkaniach było już widać ich siłę. Myślę, że mają potencjał na awans do finału. Fajnie byłoby się tam z nimi zmierzyć i oczywiście wygrać.

 

Tomasz Biliński (AIP)

COMMENTS

WORDPRESS: 0