Amber Gold: Były wicedyrektor Urzędu Kontroli Skarbowej w Gdańsku miał być zaskoczony odwołaniem wspólnej akcji z ABW

Amber Gold: Były wicedyrektor Urzędu Kontroli Skarbowej w Gdańsku miał być zaskoczony odwołaniem wspólnej akcji z ABW

Były wicedyrektor Urzędu Kontroli Skarbowej w Gdańsku Artur Korzeniowski powiedział, że był zaskoczony odwołaniem wspólnego wejścia do siedziby spółki Amber Gold z funkcjonariuszami ABW. 4 sierpnia 2012 roku, czyli niespełna 2 tygodnie przed upadkiem spółki Amber Gold, doszło do spotkania przedstawicieli UKS z kierownictwem gdańskiej ABW.
Obie strony miały uzgodnić wspólne wejście do siedziby firmy, aby przeszukać i zabezpieczyć potrzebne dokumenty. Były wicedyrektor gdańskiego UKS powiedział przed komisją śledczą do spraw Amber Gold, że na pół godziny przed spotkaniem otrzymał dyspozycję od swojej przełożonej, że UKS nie będzie jednak brał udziału w tym przedsięwzięciu. Dodał, że nie otrzymał uzasadnienia tej decyzji.
Świadek wyjaśnił, że o problemie ze firmą Amber Gold dowiedział na jednym ze szkoleń od szefa gdańskiej delegatury ABW pod koniec maja 2012 roku. Informacja dotyczyła między innymi nieskładania przez spółkę deklaracji podatkowej.
W kolejnym miesiącu odbyło się pierwsze z kilku spotkań kierownictwa gdańskiego UKS i ABW w celu ustalenia współpracy w zakresie zbadania sprawy Amber Gold. Artur Korzeniowski wytłumaczył, że UKS miał przeprowadzić analizy wobec spółki i innych firm powiązanych kapitałowo z Marcinem P. w zakresie ewentualnych uszczupleń podatkowych.
O godzinie 13.00 przed sejmową komisją śledczą zeznania ma złożyć była dyrektor Urzędu Kontroli Skarbowej w Gdańsku Małgorzata Bogumił.
Z dokumentów komisji i przesłuchań dotychczasowych świadków wiadomo, że spółka Amber Gold nie składała wymaganych dokumentów do urzędów skarbowych, między innymi sprawozdań finansowych czy deklaracji VAT, a część przesyłała niekompletną. Ponadto firma nie płaciła większości podatków.
Spółka Amber Gold powstała w 2009 roku i miała inwestować pieniądze klientów w złoto oraz inne kruszce, oferując oprocentowanie wyższe od lokat bankowych. W 2011 roku przejęła trzy linie lotnicze i na ich podstawie stworzyła przewoźnika OLT Express. Firma założona przez Marcina P. okazała się jednak piramidą finansową. W sierpniu 2012 roku ogłosiła upadłość. Oszukała niemal 19 tysięcy klientów na kwotę ponad 850 milionów złotych.

IAR/Dawid Grygorcewicz/dw

COMMENTS

WORDPRESS: 0