Amber Gold. Były wicedyrektor gdańskiego ABW: W mojej ocenie Marcin P. nie był słupem

Amber Gold. Były wicedyrektor gdańskiego ABW: W mojej ocenie Marcin P. nie był słupem

Były wicedyrektor gdańskiej delegatury ABW Jarosław Dąbrowski powiedział, że w jego ocenie właściciel Amber Gold Marcin P. nie był słupem. Trwa jego przesłuchanie przed sejmową komisją śledczą.

Jarosław Dąbrowski stwierdził, że szef gdańskiej piramidy finansowej prowadził swoją działalność samodzielnie. Dodał, że w swojej karierze zawodowej spotkał się z podobnym przypadkiem. „Nie był żadnym słupem. Jego plan był taki, żeby w pewnym momencie zainwestować środki” – mówił były zastępca dyrektora gdańskiego ABW.
Były wicedyrektor gdańskiego ABW zeznał, że jego jednostka zwróciła uwagę, iż część współpracowników Marcin P. była związana w przeszłości z instytucjami finansowymi, choć sam właściciel Amber Gold miał również dużą wiedzę. „Jak budowaliśmy jego portret psychologiczny, okazało się, że jest człowiekiem bardzo dobrze zorientowanym w działaniach gospodarczych” – powiedział Jarosław Dąbrowski.

Dziś popołudniu zaplanowano też przesłuchanie drugiego świadka. Będzie nim były dyrektor gdańskiego ABW Adam Gruszka.

W sierpniu 2011 roku jeden z oficerów ABW sporządził notatkę służbową na temat wejścia Amber Gold na rynek lotniczy i przypuszczenia, że firma może być piramidą finansową. Szef tej służby generał Krzysztof Bondaryk 24 maja 2012 roku wysłał do najważniejszych osób w państwie notatkę ostrzegającą, że w sprawie Amber Gold może zostać poszkodowanych kilkadziesiąt tysięcy osób. Pismo trafiło między innymi do ówczesnego premiera, prezydenta i ministra finansów.

ABW prowadziła też czynności procesowe na zlecenie prokuratury, a na początku lipca 2012 roku Prokuratura Okręgowa w Gdańsku przekazała jej śledztwo. Na kilka tygodni przed upadkiem spółki służby specjalne założyły podsłuchy na telefonach należących do szefa Amber Gold Marcina P. i jego współpracowników.

Spółka Amber Gold powstała w 2009 roku i miała inwestować pieniądze klientów w złoto oraz inne kruszce, oferując oprocentowanie wyższe od lokat bankowych. W 2011 roku przejęła trzy linie lotnicze i na ich podstawie stworzyła przewoźnika OLT Express. Firma założona przez Marcina P. okazała się jednak piramidą finansową. W sierpniu 2012 roku ogłosiła upadłość. Oszukała niemal 19 tysięcy klientów na kwotę ponad 850 milionów złotych.

IAR/Dawid Grygorcewicz & Mariusz Pieśniewski/kj

COMMENTS

WORDPRESS: 0