36. rocznica pacyfikacji kopalni „Wujek”. Sprawa tej tragedii nie została do końca rozwiązana

36. rocznica pacyfikacji kopalni „Wujek”. Sprawa tej tragedii nie została do końca rozwiązana

W Katowicach uczczono pamięć ofiar pacyfikacji kopalni „Wujek” z 16 grudnia 1981 roku. Pod pomnikiem poległych górników kwiaty złożyła wicepremier Beata Szydło.

Przed katowicką kopalnią „Wujek” jak co roku, kwiaty i znicze złożyli przedstawiciele Wolnego Związku Zawodowego „Sierpień 80”. Przewodniczący „Sierpień 80” – Bogusław Ziętek – podkreślił, że w tym dniu trzeba przypominać, że sprawa tej tragedii nie została do końca rozwiązana. Przypomniał, że nigdy do końca nie udało się ukarać winnych pacyfikacji, a także, już po upadku komunizmu, zrealizować postulatów Solidarności. „Chcemy wierzyć, że teraz nadszedł czas, by godnie uczcić pamięć poległych górników z kopalni Wujek – dodał przewodniczący „Sierpnia 80”.
Kwiaty i podziękowania pod tablicą upamiętniającą wspaniałą postawę lekarzy i pielęgniarek podczas pacyfikacji kopani Wujek złożono w Uniwersyteckim Centrum Klinicznego im. prof. K. Gibińskiego w Katowicach.
16 grudnia 1981 za pomoc rannym górnikom przedstawicielom służby zdrowia groziły represje. Kilkoro z nich podczas udzielania pomocy pod kopalnią zostało ciężko pobitych przez ZOMO. „Władze nie pozwalały nam pomagać, dlatego musieliśmy działać w konspiracji” – mówiła Urszula Wenda, ówczesny lekarz Wojewódzkiej Przychodni Górniczej.
Tablica znajdująca się w holu szpitala jest symbolem pamięci o wszystkich pracownikach służby zdrowia nie tylko w czasie pacyfikacji KWK Wujek, ale w całym okresie stanu wojennego. W Uniwersyteckim Centrum Klinicznym im. prof. K. Gibińskiego w Katowicach, mimo usilnych prób ratunku, 16 grudnia 1981 zmarł najmłodszy uczestnik tamtych wydarzeń – 19-sto letni Andrzej Pełka.
W ramach obchodów rocznicy blisko 500 uczniów z ponad 40 szkół z całego województwa śląskiego pobiegło w Biegu Dziewięciu Górników. Uczniowie podkreślali, że jest to dobry sposób na uczczenie pamięci zamordowanych, także młodych ludzi, którzy pracowali w kopalni.
36 lat temu, 16 grudnia 1981 roku doszło do krwawej pacyfikacji kopalni „Wujek”. Kilka minut po godzinie 8.00 teren „Wujka” szczelnie otoczyła milicja, do której później dołączyło wojsko. Po wezwaniu strajkujących do rozejścia się, użyciu armatek wodnych i wyrzutni gazu, rozpoczął się szturm na kopalnię. Na teren zakładu wjechały czołgi i wozy bojowe, taranując ogrodzenie. Strajkujący próbowali się bronić między innymi przy użyciu metalowych prętów. Stawiali też pośpiesznie barykady.
Największy dramat rozegrał się około 12.30, gdy do akcji pacyfikacyjnej skierowano pluton specjalny ZOMO. Funkcjonariusze wyposażeni w pistolety maszynowe zabili sześciu górników. Bilans ofiar śmiertelnych wzrósł potem do dziewięciu – trzech rannych zmarło w szpitalu, a 23- ech zostało rannych.
Proces przeciwko sprawcom masakry ruszył dopiero w latach 90. Ostatecznie w 2008 roku zapadł prawomocny wyrok skazujący 14 byłych zomowców z plutonu specjalnego, którzy brali udział w pacyfikacji kopalń „Wujek” i „Manifest Lipcowy”. Sąd uznał wszystkich oskarżonych za winnych zbrodni komunistycznej. Otrzymali od 3,5 do 6 lat więzienia. W 2009 roku, po 28. latach od masakry, Sąd Najwyższy ostatecznie utrzymał wyrok w mocy.
Szef MSW generał Czesław Kiszczak, obciążany odpowiedzialnością za śmierć 9 górników z „Wujka” nie został osądzony. Po kilku procesach, ostatecznie w 2013 roku Sąd Apelacyjny bezterminowo zawiesił jego sprawę. Dwa lata później Kiszczak zmarł.

Informacyjna Agencja Radiowa (IAR)/wcześn./dwi/buch

HTML tutorial

COMMENTS

WORDPRESS: 0